maly1036_042685Do Francji pojechałem w celu zdobycia slota, czyli kwalifikacji na Mistrzostwa Świata w Zell am See. Do samego końca nie wiedziałem ile osób się zakwalifikuje, które miejsce powinienem zająć, a nawet w trakcie zawodów nie miałem pojęcia na której jestem pozycji. Zawody w Aix en Provence były moim pierwszym startem w serii Ironman 70.3 i zaledwie drugim na tym dystansie. Na zdjęciu po lewej stronie widać czas od którego należy odjąć 5min, bo o tyle minut po kategorii PRO wystartował mój wyścig.

x3

Podobnie do innych wyścigów, sprzęt do strefy zmian trzeba było wprowadzić dzień przed startem. Jednak nie wszystko było takie proste.  Część pływacka i T1 (Transition 1) były zlokalizowane przy jeziorze oddalonym 25km od mety w Aix en Provence. Poza rowerem trzeba było przygotować… worek do zmiany. Pewnie dla doświadczonych triathlonistów jest to śmieszne co piszę, ale dla mnie była to nowość. Wszystkie rzeczy w T1 należało umieścić w worku od organizatora, który w trakcie zawodów nie znajdował się przy rowerze, tylko na wieszaku na początku strefy zmian. Jest to moim zdaniem „higieniczne” rozwiązanie i pozwala uniknąć zamieszania przy stanowiskach z rowerami. Tutaj oczywiście było to potrzebne, by wszystkie rzeczy zawodnika po T1 można było przewieźć spakowane na metę zawodów.  Drugi worek – biegowy – znajdował się na wieszaku w T2, już w miejscowości Aix en Provence, gdzie kończyliśmy etap rowerowy.

a1

W dzień startu wstałem o 4 rano, a już o 5:30 odjeżdżał autobus do jeziora Peyrolles. Zadbałem o to, by połozyć się wcześniej spać i uniknać dyskomfortu w związku z szybszym wstawaniem.  Na miejscu startu zjawiłem się chwilkę przed godziną 6:00 i razem z całym tłumem udałem się do swojego roweru, uzbrajając go w ALE bidony i batony energetyczne;) Potem szybkie przebieranie się w strój startowy, pianka, oddanie worka z rzeczami cywilnymi, który również został przetransportowany na metę. Strefa zmian została zamknięta o 7:20, a czas rozgrzewki w wodzie kończył się o 7:30. Mój start zaplanowany był na 7:45 i wszystko odbyło się zgodnie z planem.

 

START! Od samego początku radziłem sobie całkiem nieźle i mimo dużego tłokumale1036_003177 byłem zawodolony z mojego pływania. Do pierwszej bojki wszystko wydawało się ok, niestety na powrocie moja droga i tym samym czas, znacznie się wydłużyły. W ferworze walki pamiętałem o tym, że wszystkie boje miały być po prawiej stronie. Kiedy zauważyłem, że wokół mnie nikogo nie ma, zorientowałem się, że po nawrocie była brama z dwóch boi, a ja znajdowałem się poza bramą:D  To taka moja przygoda z wody, która na pewno będzie dobrą lekcją na przyszłość:)

 

maly1036_002134Po wyjściu z wody czekało mnie 90km bardzo mocnego kręcenia po górach, a w dodatku ostra jazda na zjadach. Zdawałem sobie sprawę, że mój czas po T1 jest bardzo słaby i zabrałem się za odrabianie strat. Niestety nie było tak mocno jak do tej pory, bo najwyraźniej mój organizm odczuwał przemęczenie czterema, bardzo mocnymi, cotygodniowymi startami. Z tego powodu dawałem z siebie jeszcze więcej, by za wszelką cenę utrzymac jak najwyższą moc. Na szczęście moc nie do końca uciekła i na podjazdach jechałem bardzo mocno, co pozwalało mi na wyprzedzenie znacznej liczby zawodników. Na zjadach czułem się jak ryba w wodzie, bo przed zawodami kilkakrotnie na nich trenowałem, a poza tym lubię składanie się w zakrętach. Właśnie w trakcie składania się w jednym z zakrętów uciekło mi tylne koło i automatycznie wypięła mi się lewa noga, ale na szczęście koło załapało na nowo przyczepność, a ja lekko spięty kontynuwałem szaleńczą pogoń i walkę z czasem:) Aha – moja poślizgnięcie się w zakręcie wynikało z nierozważnej jazdy jakiegoś kibica-dziadka, który w trakcie zawodów postanowił zjechać razem z nami i o mały włos w niego nie uderzyłem. Stąd też musiałem bronić się mocniejszym manewrem.

maly1036_019435Na części begowej czekały mnie 4 okrążenia po około 5,5km. Nie  było tutaj żadnych kalkulacji, tylko próba trzymania równego i jak najwyższego tempa. Do samego końca nie wiedziałem na której jestem pozycji i zdawałem sobie sprawę, że cały czas muszę walczyć o jak najlepszy czas i miejsce. Tak się zdarzyło, że na około 20km wyprzedziłem jednego zawodnika, a po kilkuset metrach zauwazyłem kolejnego, który miał taką samą liczbę przebiegniętych okrążeń co ja. Zdawałem sobie sprawę, że to z nim będę walczył do samego końca i miałem tylko dylemat, czy przeczekać za jego plecami i zafiniszować na ostatnich metrach. Zdeycowałem się jednak na podkręcenie tempa od razu, co okazało się skuteczne i pozwoliło mi na zyskanie ok. 15s nad zawodnikiem z Belgii.

a4

Po wbiegnięciu na metę byłem totalnie wyczerpany i nawet nieświadomy swojego rezultatu. Początkowo dowiedziałem się, że jestem chyba drugi, co i tak mnie bardzo cieszyło. Po kilkunastu minutach zobaczyłem na liście wyników, że jednak to ja wygrałem i już wtedy wiedziałem na 100%, że dostanę slota na Mistrzostwa Świta! Moje zmęczenie po zawodach było potworne i wynikało przede wszystkim z tego, że dałem z siebie dużo więcej niż mój organizm chciał mi pozwolić. Mimo ponad 4-godzinnej walki z samym sobą osiągnąłem zamierzony cel i jestem z tego powodu niesamowicie szczęśliwy. Pisałem już o tym na Facebooku, że był to mój 8 start w tym roku i 5-ta wygrana. W pozostałych 3 startach zająłem drugie miejsce.

malyPays d'Aix 014Jeszcze przed rozpoczęciem sezonu razem z Kubą Czają przypuszczaliśmy, że ten czwarty start z rzędu będzie mógł być dla mnie ciężki i zobaczymy na ile mój organizm zachowa siły i formę. Udało się :) Osiągnąłem kolejny sukces i teraz przez najbliższe tygodnię będę trenował nieco lżej, bym mógł na nowo nabrać siły i zacząć przygotowania do Mistrzostw Świata na połówce Ironmana, które odbęda się w ostatni weekend sierpnia. Najbliższy mój start, to Mistrzostwa Polski w triathlonie na długim dystansie, które odbędą się 31-go maja w Sierakowie.

Więcej zdjęć z zawodów znajduje się w GALERII