(c) Wszelkie prawa zastrzeżone. fot: www.sportografia.pl www.sportevolution.pl Minionej niedzieli odbył się już mój 7 start w tym roku, kóry zakończyłem 4-tą wygraną. Pozostałe 3 starty, to 3 drugie miejsca, w tym najcenniejsze – z Mistrzostw Europy. Podczas zawodów w Łodzi ustanowiłem rekord życiowy na 10km i wynosi obecnie 30:46 (poprzedni 31:00 z 11.11.2013). Nie ukrywam, że jestem z tego powodu ogromnie szczęśliwy, ale o tym pozwolę sobie jeszcze za chwilę.

20630_1624554174441346_5748043452489627707_n Do Atlas Areny w Łodzi przyjechałem już w piątek i przez dwa dni byłem obecny podczas expo DOZ Maratonu Łódzkiego z PZU oraz ALE 10k RUN. W ciągu dwóch dni przeprowadziłem dziesiątki rozmów, głównie z uczestnikami maratonu i biegu na 10km, z którymi mogłem podzielić się informacjami na temat biegania, treningów, produktów ALE (www.alenergy.eu), ich przeznaczenia, składu, działania i zastosowania.

Przy okazji EXPO znalazłem oczywiście czas na krótkie treningi i nie były one intensywne ze względu na planowany mocny bieg w niedzielę rano.

11139429_1624915291071901_6869441840821470987_n Moje nastawienie do startu było mocno fighterskie, bo miałem na celu walkę o
poprawienie rekordu życiowego. Razem z moim trenerem Jakubem Czają, który również był obecny na stoisku ALE w Atlas Arenie, ustaliliśmy plan działania na niedzielę, co pozowliło mi skupić się na wyznaczonym zadaniu. Był bardzo prosty, bo znałem tempo w jakim powinienem biec, by uzyskać zakładany wynik i musiałem tylko uważać, by nie popełnić błedów z poprzednich lat:) Głównie mam tutaj na myśli zbytnią euforię w trakcie biegu, co często objawiało się u mnie za wysokim tempem od początku zawodów. Będąc bogatszym w doświadczenia z poprzednich lat i mając jasne wskazówki od trenera, spokojnie oczekiwałem na bieg. Podobnie jak w poprzednim tygodniu, nie miałem powodów do przeprowadzania wnikliwych analiz przedstartowych, co w mojej opinii nie służy w takich okolicznościach.

11162512_972507409435596_8847168106322373750_nW niedzielę rano pogoda nie rozpieszczała, bo padał przelotny deszcz, a temperatura niezmiennie wynosiła 3,5st. C. Na pierwszy rzut oka może się wydawać nieprzyjemnie. Na szczęście dzięki zdobytemu doświadczeniu wiem, że najlepszą temperaturą na bardzo szybkie bieganie jest ok 5st. C, a najważniejszym czynnikiem atmosferycznym decydującym o powodzeniu w zawodach jest wiatr, który miał być bardzo słaby. Poza tym mój  tryb wyścigowy działał już na tyle skutecznie, że trudno mnie było zdemotywować.

10500292_972507642768906_7731947276005169184_nStart do zawodów odbył się równocześnie dla biegu na 10km immaratonu. Od samego początku wystartowałem jako pierwszy i do 5-go kilometra prowadziłem bieg mając za sobą jednego zawodnika. Ten dystans pokonałem w ok. 15min15s, co było bardzo dobrym rezultatem. Zdawałem sobie sprawę, że nie mogę za bardzo przejmować się obecnością „pasażera”, który kilkakrotnie o mało nie ściągnął mi butów, bo znając realia biegów na 10km, różnice między zawodnikami objawiąja się mniej więcej po 5km.  Tym razem było podobnie i 6-ty kilometr przebiegłem już sam, starając się trzymać równe tempo aż  do mety.

11146278_971808872838783_8756972792412889477_nW trakcie biegu nie odczuwałem żadnych kryzysów, ale obawiałem się, że w przypadku próby znacznego podkręcenia tempa mogłby się zacząć kłopoty. Z tego powodu zarezerwowałem sobie ostatni kilometr jako bezpieczny dystans na bieg bez opamiętania i tym samym przekroczyłem metę jako zwycięzca, uzyskując wynik 30:46. Uważam, za doskonały rezultat i jestem z tego powodu niesamowicie szczęśliwy. Oczywiście największa jest w tym zasługa mojego trenera Jakuba Czaji, który w taki sposób dobiera obciążenia i planuje moje treningnu, że cały czas mogę się rozwijać i robić postępy.

Na zdjęciu po prawej widać kadr z mojej rozmowy z Kubą zaraz 11139968_1625207794375984_2396950431778240986_npo zakończeniu biegu. Może to się wydawać dziwne, że rozmawiam z trenerem używjąc mikrofonu, ale wynikało to z faktu prowadzenia przez Kubę telewizyjnej relacji na żywo z DOZ Maratonu Łodzkiego z PZU ;)

 

11140399_1625209617709135_5527741503433752233_nTrudno nie być zadowolonym, kiedy osiąga się takie wyniki jak ten wczorajszy i sprzed tygodnia, więc nie ukrywam, że jestem z tego powodu szczęśliwy. Oczywiście traktuję to jako wielki sukces, ale jest też to krok w kierunku jeszcze lepszych wyników. Uważam, że nie da się od razu (przynajmniej w moim przypadku) podciągnąć się o kilka klas do przodu/do góry, ale przy dobrym treningu właśnie krok za krokiem zbliżać się do najlepszych na Świecie :)Teraz będę miał chwilkę przerwy od ważnych startów, chociaż za dwa tygodnie wezmę udział w eliminacjach do Mistrzostw Świata w triathlonie na dystansie 1/2IM w ramach zawodów Ironman 70.3 w Aix-en-Provence.