Zgodnie z poprzednimi zapowiedziami miałem w ten weekend wystartować w Mistrzostwach Polski w biegach przełajowych w Iławie. Ze względu na komplikacje z wyrobieniem licencji w PZLA odpuściłem ten start i zdecydowałem się na udział w duathlonie w Łebie. Komplikacje polegały na tym, że w PZLA nie istnieje licencja dla niestowarzyszonego zawodnika i musiałbym zapisać się do klubu lekkoatletycznego, lub go założyć:) Duathlon natomiast pozwolił mi na „przetarcie się” w tej dyscyplinie przed zbliżającymi się Mistrzostwami Europy.

 

Tydzień poprzedzający start w Łebie był iście wiosenny, mnóstwo słońca, wysoka temperatura i sama przyjemność. Prognozy zapowiadały całkowite załamanie pogody tylko na sobotę, co się potwierdziło. Temperatura spadła do 5st. C, a za oknem nieustannie padający deszcz. Oczywiście dla doświadczonych zawodników pogoda nie stanowi problemu, co starałem się udowodnić na powyższym zdjęciu, zakładając uśmiech nr 5 i mówiąc sobie, że jest pięknie ;)
fot.Duathlon Na Wydmach

Jak już wspomniałem wcześniej, doświadczenie pozwoliło mi szybko pogodzić się z panującymi warunkami i skupiłem się tylko na standardowej procedurze przedstartowej i samym starcie. Po sygnale START! ruszyłem jako pierwszy z zawodników i od razu… ogień:) Po kilkuset metrach wyprzedził mnie i zaatakował Bartek Banach, po czym dojechałem mu do koła. Przejąłem na chwile prowadzenie nie licząc na bierną jazdę Bartkowi na kole, po czym Bartek ponowił atak, na co również zareagowałem doskoczeniem do koła. Następnie jechaliśmy jeszcze chwilkę razem do któregoś z technicznych odcinków, gdzie Bany nieco mi odjechał. Strata nie była duża i równym tempem odrabiałem zgubione sekundy do czasu, kiedy przestałem widzieć przez zaparowane okulary i zacząłem cudować, co z nimi z robić na tak wyboistej i technicznej trasie. Po kilku próbach włożenia okularów w kask lub założenia ich z tyłu głowy, musiałem się zatrzymać, żeby włożyć je w tylną kieszeń. Nie było to możliwe w trakcie jazdy, bo miałem… kamizelkę, która zakrywała kieszenie;) Nie traktuję tego jako mojej wymówki, bo faktem jest, że Bartek odjechał mi nieco wcześniej, lecz to też jest jakiś fakt, tylko że mnie istotny :)

Wyścig toczył się dalej, a ja się nie poddawałem i starałem się jechać jak najmocniej mogłem. W pewnym momencie przy przejeździe przez polanę miałem Bartka w zasięgu wzroku i zdawałem sobie sprawę, że muszę szczególnie uważać na technicznych odcinkach, by tam nie tracić kolejnych sekund. Pod koniec trasy zacząłem doganiać coraz więcej zawodników z dystansu mini i w większości przypadków nie miałem żadnego problemu z wyprzedzaniem i na prośbę wszyscy udostępniali mi przejazd. Już na ostatnich kilometrach moje myśli były skupione na drugiej części wyścigu i ostrej pogoni za Bartkiem. Przy wjeździe do strefy zmian usłyszałem, że mam stratę ok 40s. (w rzeczywistości wynosiła 1min10s), ale nie wierzyłem w tą informację, bo myślałem, że może być to nawet 2-3min. Uważam, że w strefie zmian poradziłem sobie całkiem szybko i zaczęła się ostra gonitwa.


fot. Alicja Niemiec

Na początku biegu czułem się co najmniej zdezorientowany, bo trasa była bardzo kręta i czasami był to prawdziwy slalom między drzewami, co początkowo nie spodobało mi się za bardzo. Na szczęście później wybiegłem na dłuższy prosty odcinek po utwardzonych wydmach i tam już widziałem plecy Bartka. Po wbiegnięciu na plażę zdecydowałem, że będę biegł cały czas brzegiem morza, bo tam mogę utrzymać najwyższe tempo. Tuż na koniec odcinka plażowego dogoniłem Bartka i pierwszą rundę biegową zakończyłem z przewagą 5 sekund. Ostatnia runda (5,6km) to pilnowanie tempa do samego końca. Na metę wbiegłem z przewagą 1min48s nad Bartkiem i ok. 9 minut nad Mateuszem Moderhakiem.

To był bardzo mocny start i nie było miejsca na popuszczanie. Był to pierwszy wyścig gdzie startowałem w tym roku na rowerze i jestem zadowolony ze swojej dyspozycji, podobnie jak z biegania. Teraz wracam do kolejnej serii ciężkich treningów, by jak najlepiej przygotować się do Mistrzostw Europy w duathlonie, które odbędą się 12-go kwietnia w Holandii. Z tego też powodu nie będę już nigdzie startował, by móc ten czas poświęcić intensywnym przygotowaniom.

Wyniki dostępne TUTAJ


fot. Alicja Niemiec


Całe zawody komentował, znany w całej Polsce, Pan Piotr Kurek z Poznania


Taki piękny prezent otrzymałem od firmy WINAAR