28878000874_4ed80fe795_o

Od poprzedniego wpisu kolejny raz upłynęło sporo czasu. Tym  razem na szczęście nie poświęciłem go na leczenie, tylko w końcu zacząłem się ścigać. Jest dużo do opowiadania, bo w ciągu pięciu tygodni miałem aż pięć startów. Mogę powiedzieć, że im dalej tym lepiej. Zacząłem od Mistrzostw Świata ITU w duathlonie na długim dystansie, które zakończyłem przedwcześnie z powodu awarii sprzętu. Następnie wygrałem trzy kolejne wyścigi, między innymi zdobywając tytuł mistrza Polski w duathlonie, a przedwczoraj zdobyłem bardzo cenne drugie miejsce w Biegnij Warszawo. Szczegóły i ciekawostki o każdym starcie znajdziecie niżej. :)

MISTRZOSTWA ŚWIATA ITU w duathlonie na długim dystansie (PRO) – dnf.

img_1997

Do Szwajcarskiego Zofingen przyjechałem po raz trzeci. Za pierwszym razem wystąpiłem tutaj w roli amatora startującego w kategorii PRO i ukończyłem zawody na 10. miejscu, co było dla mnie wówczas największym sukcesem i początkiem myśli o zawodowej karierze. Za trzecim razem celowałem znacznie wyżej. Znałem trudności jakie mnie tutaj czekały, co w znacznym stopniu ułatwiało myślenie o walce o medal. Niestety ta historia zakończyła się dość szybko, bo zaledwie po około 45km roweru przebiłem koło, którego (mimo posiadanego sprzętu) nie udało mi się naprawić.

Z ciekawostek mogę dodać, że zawody w duathlonie pod egidą ITU niczym nie odbiegają triathlonowi. Wszyscy sędziowie, bez wyjątku pilnowali zgodności zawodów z regulaminem ITU nawet w najmniejszych szczegółach. Rzeczą najmniej zaskakującą jest „bike check”, gdzie sprawdza się wymiary roweru i jego ustawień oraz „uniform check”, kiedy sędziowie sprawdzają zgodność stroju z zaakceptowanym wzorem, łącznie z wymiarami nadruków, które również mają swoje ograniczenia. Nieco bardziej zaskakujące były powody dyskwalifikacji zawodników w ostatnich latach, o których mówił sędzia główny. Przed rokiem zawodnik, który ukończył na medalowej pozycji został zdyskwalifikowany za posiadanie… tymczasowego tatuażu na nodze z nazwą sponsora. Wiem, że może to zaskoczyć wielu triathlonistów, który dobrze znają zawody serii Ironman i innych prywatnych organizatorów. W triathlonie olimpijskim lub duathlonie, która są podporządkowane ITU, powierzchnie reklamowe są konkretnie określone co do miejsca i powierzchni w cm2.  :) Innym powodem dyskwalifikacji zawodników było niewłożenie butów do koszyka w strefie zmian, lub przekroczenie linii ciągłej na jezdni. Ostatnią ciekawostką była kara czasowa dla czterech zawodników elity nieobecnych na odprawie technicznej.

Warsaw Track Cup – 1. miejsce

14393302_10205645131646022_1657524565_o
https://www.instagram.com/runningcreatives/?hl=pl

WTC to dla mnie najbardziej ekscytujące zawody ze wszystkich, w których brałem do tej pory udział. Pewnie wynika to z faktu, że bardzo lubię dać z siebie wszystko. :) Nie inaczej było tym razem. Przed rokiem uzyskałem rekord życiowy na 5000m z czasem 14:45, a w tym roku walczyłem o rekord na dystansie 3000m. Na miejscu był ze mną trener Jakub Czaja, z którym zawsze ustalam każdy szczegół dotyczący startu lub rozgrzewki. Taktyka na bieg była bardzo prosta. Pierwszy kilometr miałem zacząć w tempie 2:50min/km, a na kolejnych tyle co zostanie w nogach. :) Niestety mam problemy z oceną tempa zaraz po starcie, bez względu na dystans. Po prostu adrenalina jest tak wysoko, że totalnie źle oceniam docierające do mnie bodźce. Zamiast przebiec pierwsze okrążenie  (400m) w czasie 1:08min, zrobiłem to w 59s. Wynikło to oczywiście z braku doświadczenia, bo miałem cały czas wrażenie, że biegnę wolno. Oczywiście skrało mnie to bardzo mocno i marzyłem o końcu biegu. Zgodnie z zamierzeniem dałem z siebie totalnego maxa i dobiegłem do mety z czasem 8:32.9, czyli w średnim tempie 2:51min/km.

Duathlon w Przodkowie –  1. miejsce 

14362549_300223757015484_4656163033584461840_o

Pewnie trudno uwierzyć, ale przed tym startem stresowałem się dużo bardziej niż przed Mistrzostwami Świata. Zawody odbywały się zaledwie 30km od mojego domu, gdzie często jeżdżę na rowerze, a na starcie miało się pojawić kilku bardzo dobrych zawodników. Mimo że tydzień wcześniej walczyłem o tytuł najlepszego na świecie, to teraz obawiałem się tzw. ogórka. Kiedy się ścigam u siebie, to nie mogę dać plamy, a silna konkurencja podnosiła mój poziom stresu. Na szczęście wszystko poszło zgodnie z planem. Mieliśmy do pokonania 10km biegu, około 38km roweru i 5km biegu.

Od startu biegłem razem z Maćkiem Kubiakiem i Michałem Czapińskim, a tempo biegu było naprawdę wysokie. Zgodnie z założeniami na piątym kilometrze zaatakowałem i objąłem prowadzenie w wyścigu, utrzymując je aż do mety. Ten start był dla mnie bardzo silnym pozytywnym bodźcem, który umocnił mnie w przekonaniu, że pomimo już kilku startów i mocnego wysiłku, mój organizm reaguje tak jak dawniej i nie mam już żadnych „zjazdów”.

Mistrzostwa Polski w duathlonie na dystansie sprint – 1. miejsce

img_3088
Przed tym startem poziom stresu był już naprawdę wysoki. Oczywiście stres działa u mnie mobilizująco, a nie paraliżująco. Niemniej był bardzo dobrze wyczuwalny, nawet przez innych. Mimo kilku sukcesów przed w poprzednich tygodniach, wciąż nie byłem pewien czy aby na pewno mój organizm funkcjonuje tak jak w poprzednich latach, bo przecież trenuję dopiero cztery miesiące. Na liście startowej byli najmocniejsi zawodnicy jacy mogliby się tylko pojawić na Mistrzostwach Polski w duathlonie, więc było dla mnie jasne, że będzie niesamowicie ciężko.

Jak wspomniałem wcześniej, nie potrafię wyczuć tempa biegu zaraz po starcie, więc przez pierwszy kilometr trzymałem się około trzeciej pozycji. Po pierwszym kilometrze, w tempie 2:56, wyszedłem na prowadzenie i starałem się trzymać bardzo mocne tempo, by chętnych do wspólnej jazdy na rowerze zostało jak najmniej. Po trzecim kilometrze biegłem tylko z Sylwestrem Kusterem, z którym zmienialiśmy się co chwilę na prowadzeniu i w tym składzie wbiegliśmy do strefy zmian.

Na rowerze również współpracowaliśmy z Sylwestrem zmieniając się na prowadzeniu. Zaatakowałem Sylwestra na około dziewiątym kilometrze i udało mi się objąć prowadzenie w wyścigu. Tego dnia po raz pierwszy w sezonie 2016 czułem się jak kolarz, czyli tak jak w poprzednich latach. W mocnym tempie dojechałem do strefy zmian i z bezpieczną przewagą wyszedłem na ostatni bieg. Do mety dobiegłem 1:05min przed Sylwestrem Kusterem, a zaraz po nim na metę wbiegł Maciek Kubiak.

Biegniej Warszawo 2016 – 2 miejsce

29979013372_e71c2797e0_o

Ten bieg jest dla mnie również bardzo sentymentalny i ważny. Pamiętam rok 2012, kiedy pracowałem jeszcze jako inżynier na budowie i do tego startu przygotowywałem się trenując w górach. Miałem wtedy kilka dni urlopu zaraz po zakończonym maratonie MTB w Istebnej. W tamtym roku ukończyłem 21. z czasem 34:11. Naprawdę bardzo mocno się poświęciłem by osiągnąć jak najlepszy wynik i jakoś zbliżyć się do czołówki. Marzyłem o tym, by móc kiedyś walczyć z najlepszymi, ale było to moje marzenie, a nie cel. Właśnie z tego powodu ten start jest dla mnie bardzo ważny i możliwość bezpośredniej walki o zwycięstwo jest dla mnie spełnieniem niedawnych marzeń. :) W tym roku byłem drugi, zaraz za utytułowanym Bartkiem Nowickim. Przed rokiem zająłem trzecie miejsce, więc raczej  nie mam wyboru i wrócę tutaj za rok.

Najbliższe plany

Teraz przede mną jeszcze cztery starty. Już za dwa tygodnie wystartuję w półmaratonie w Gdańsku. Po tym pobiegnę w City Trail Gdynia, a tydzień później wezmę udział w Duathlonie na wydmach. Zakończeniem sezonu będzie start w Biegu Niepodległości w Gdyni na dystansie 10km. :)