47479_powermanMedal Mistrzostw Europy to zdecydowanie największy sukces w mojej karierze. Był to mój czwarty start w międzynarodowych zawodach mistrzowskich, w których do tej pory najlepszym osiągnięciem było 10-te miejsce na Mistrzostwach Świata w 2013 roku i 11-ta pozcyja na Mistrzostwach Europy przed rokiem.  Nie ukrywam, że początek nowego jest sezonu jest dla mnie bardzo udany, bo mam już za sobą sześć startów, a w tym trzy pierwsze i trzy drugie miejsca.

Przygotowania do zawodów w Horst rozpocząłem już w połowie grudnia. Mimo że moja sytuacja zawodnicza nie była do końca jasna, to wiedziałem że na pewno będę chciał wrócić do Holandii by poprawić wynik z ubiegłego roku i nieco wziąć odwet za poprzedni sezon:) Wydarzenia z początku sezonu nie przeszkodziły mi się skupić na wyznaczonym celu i z wielką determinacją realizowałem zadania wyznaczone przez mojego trenera Jakuba Czaję.  Jednym z głównych wyzwań na nowy sezon, poza formą sportową, było uporanie się z kolką wysiłkową, która niweczyła wszystkie moje plany i wypracowaną formę w 2014r. W okresie zimowym przeprowadziłem mnóstwo  badań, a także własnych analiz w oparciu o fachową literaturę i teraz chyba mogę powiedzieć, że problem został zażegnany.

audi2Do Holandii wyjechałem w piątek rano i podróż miałem zaplanowaną na cały dzień tak, by się nie spieszyć i unikać niepotrzebnego przemęczenia przed startem. Tym razem jadąc na zawody zmieniłem swoją przedstartową  taktykę myślową i zamiast analizowania jak wszystko się potoczy, po prostu cieszyłem się z faktu, że nie trapią mnie żadne kontuzje, z kolką sobie poradziłem, oraz miałem świadomość bardzo dobrej formy biegowej i rowerowej.

 

IMG_1344Sobotę zacząłem od zapoznania się z trasą rowerową, bo zapowiadała się ona wyjątkowo trudna z uwagi na bardzo dużą liczbę zakrętów oraz jeden nawrót.  Dodatkowym utrudnieniem był bardzo silny wiatr, którego w sumie nie powinienem nazywać utrudnieniem, bo lubię ścigać się w takich warunkach.  Zarówno trudność techniczna trasy oraz warunki atmosferyczne bardzo mnie cieszyły, bo zdawałem sobie sprawę, że nie wszyscy zawodnicy wywodzą się z kolarstwa, a moje doświadczenie bardzo może mi tutaj pomóc:) Po krótkim treningu odebrałem pakiet startowy oraz udałem się na obowiązkowy briefing dla zwodników elity, na którym dokładnie poznaliśmy się z wszystkim zasadami rozgrywania zawodów.

startowy strojMój wyścig był zaplanowany w niedzielę o 9:18. Godzina startu dość nietypowa i wynikała z faktu, że kobiety startujące punktualnie o godzinie 9:00 powinny ukończyć zawody ze stratą około 18min do pierwszego mężczyzny. W ten sposób można jednocześnie przywitać na mecie najleszpszą kobietę i najlepszego mężczyznę, co uważam za bardzo sensowne rozwiązanie i do tej pory spotkałem się z czymś takim jedynie w biegach ulicznych.

Moje działa przed startem ograniczały się jedynie do przygotownia roweru w strefie zmian, krótkiej rozgrzewki oraz włączenia trybu przedstartowego:) Ci, którzy mnie znają lepiej wiedzą, że przed zawodami zmieniam nieco moduł funkcjonowania. Przez to niektórym wydaję się być „specyficzny”, a jest to tylko tryb pozwalający mi skupić się na zadaniu i 100% poświęceniu :)

Mistrzostwa odbywały się na długim dystansie, co znaczy że mielismy do 10346046_10206617749947605_4965151506651823853_n
poknania 10km biegu, 60km roweru (bez draftingu), oraz na koniec ponownie 10km biegu. Od samego startu pilnowałem moich ustaleń z Kubą i starałem się nie przesadzać z tempem biegu i zaoszczędzić energię na bardzo mocną cześć rowerową i decydujące ostatnie 10km. Pierwszą 10km ukończyłem na  pozycji 13-14 z czasem 30:27 i stratą około 1min do pierwszych zawodników. Na części rowerowej mogłem już sobie pozwolić na jazdę bez ograniczeń i pierwsze kilometry pojechałem piekielnie mocno, mając na liczniku moc > 400W. Oczywiście były to pierwsze kilometry, kiedy za wszelką cenę chciałem odrobić starty z pierwszego biegu. Co prawda moja moc w dalszej części nie była dużo niższa i po 2 rundach (z trzech) objąłem już prowadzenie w całym wyścigu. Mimo, że miałem za sobą całą grupę zawodników, to starałem się śrubować dość mocno tempo, by utrudnić rywalom ostatni bieg i jak najbardziej ich zmęczyć :)

10609436_10206617743867453_52120335550291628_nPo krótkim zamieszaniu w strefie zmian wybiegłem 4-ty na ostatnie cztery okrążenia biegowe, ale było to strata kilkusekundowa i wynikała tylko ze ścigania się także podczas biegu z rowerem do swojego stanowsika. Po kilkuset metrach awansowałem na 3-cią pozycję, a na kolejnej rundzie już biegłem drugi przed wielokrotnym mistrzem Europy i Świata Robem Woestenborghsem. Na ostatniej rundzie podkręciłem tempo „pod korek” czyli do granicy możliwości i w ten sposób uwolniłem się od Roba. Zwiększyłem nad nim swoją przewagę tym samym minimalizujac nawet stratę do pierwszego zawodnika.

11146217_10206617745507494_3299990490261839143_nNa metę wbiegłem ze stratą 24s do pierwszego zawodnika i w tym momencie spełniło się jedno z moich sportowych marzeń, by osiagnąć dobry wynik poza granicami Polski i to w dodatku na zawodach rangi mistrzowskiej. Cieszy mnie również moja powściągliowść na pierwszym biegu, co zdarza mi się bardzo rzadko, a myślę że to rozwiąznie było kluczem osiagniętego sukcesu.

 

47479_powermanZdobycie takiego osiągniecia nie byłoby możliwe bez wsparcia i cieżkiej pracy mojego trenera Jakuba Czaji, a także wsparcia mojego sponsora marki ALE – Active Life Energy. Dziękuję także za wsparcie mojej rodzinie i rodzicom, oraz wszystkim tym, którzy trzymali za mnie kciuki :)

Już w najbliższą niedzielę wystartuję w biegu na 10km w biegu ALE 10k RUN w Łodzi w ramach DOZ PZU Maratonu Łódzkiego.