Zgodnie z moimi wcześniejszymi zapowiedziami wziąłem udział w Gdyńskim Parkrunie. Można dyskutować czy to zawody, czy to bieg itd. Myślę, że szkoda na to czasu:) Na pewno jest to bieg, gdzie na starcie staje ponad 100 osób (wczoraj ponad 130) i w każdą sobotę ścigają się na dystansie 5km i mają dokładnie pomierzony czas.
Dla mnie taka forma treningu jest bardzo istotna, bo zawsze rywalizacja pozwala mi dać z siebie więcej niż trening o podobnych założeniach. Nie było tutaj dużo kalkulacji jeśli chodzi o taktykę. 5km to zbyt krótki dystans:] Na starcie widziałem Adama Głogowskiego, wielokrotnego medalistę Mistrzostw Polski w triathlonie, więc zdawałem sobie sprawę, że na pewno będzie starał się biec ze mną.

fot. Krzysztof Hudzik
Od samego startu narzuciłem bardzo mocne tempo, które Adam przetrzymał przez ok 200m i do końca biegu biegłem sam. Co prawda na koniec dystans między nami się nieco zmniejszył, ale nie próbowałem się nawet obracać za siebie, bo byłem gotowy to finiszu na kreskę, lecz nie było to potrzebne.

fot. Krzysztof Hudzik
Na metę wbiegłem z rezultatem 15:44 (5km), co daje tempo 3:09min/km. Jestem z tego wyniku bardzo zadowolony z uwagi na obecny etap przygotowań. Ten start był dla mnie jednocześnie pierwszym treningiem w 3-cim zakresie intensywności. Okazało się nawet, że poprawiłem swój rekord życiowy na tym dystansie o 3 sekundy. Moje postępy na dystansie 5km możecie zobaczyć w poniżej tabeli. Chciałbym tylko zaznaczyć, że nie ma tam roku 2014-go, kiedy nie brałem udziału w Parkrunie, a na treningach wykonywałem bardzo podobne jednostki.

Można też pokusić się o wniosek, że w 2012 roku byłem słaby jak barszcz:P Tak rzeczywiście było na tym biegu, ale chciałbym podkreślić, że wówczas byłem 100% kolarzem. To znaczy, ze biegałem tylko od połowy października do połowy grudnia i najlepszą dyspozycję biegową miałem zawsze 11-go listopada na Biegu Niepodległości
Prawdopodobnie na początku marca wystartuję w kolejnym Parkrunie i mam nadzieję, że będę już w lepszej dyspozycji 🙂