Do Łodzi przyjechałem już w sobotę, a po kilkugodzinnej podróży zrobiłem krótki trening biegowy, by moje nogi odpoczęły po nużącym siedzeniu w samochodzie 🙂 Start w Pucharze Maratonu DOZ był zaplanowany już od dłuższego czasu, a w trakcie zawodów miałem do wykonania konkretne zadanie treningowe. Już kolejny raz piszę o tzw. starcie treningowym i tym samym pokazuję, że nie polega to na używaniu tego określenia do wybielenia swojego wyniku, lecz do osiągnięcia lepszych rezultatów w startach docelowych.

Jak widać na zdjęciu partnerem zawodów jest ALE-Active Life Energy, którego jestem ambasadorem także w 2015 roku. Może nie wyglądam na zbyt rozentuzjazmowanego, ale nie mogłem się jakoś dobudzić:D Na szczęście po kilku kilometrach rozgrzewkowego biegu osiągnąłem optymalny poziom pobudzenia i byłem już w pełnej gotowości do działania:)

fot. Łódź Maraton Dbam o Zdrowie
Na starcie pojawiło się 273 zawodników, a wśród nich zwycięzca dwóch poprzednich edycji – Paweł Matner. Do pokonania mieliśmy 3 rundy po ok. 5km, a cały dystans wyniósł niecałe 16km.

Od samego startu trzymałem się blisko Pawła i pilnowałem przedstartowych założeń trenera. Po ok. 2km biegliśmy już sami, chociaż w trakcie miałem małe przygody z wykręcającą się stopą w stawie skokowym. Na szczęście druga noga była na tyle silna, że nie przestawała biec i cały czas trzymałem tempo 😀 Niestety na 12km po raz trzeci wywinąłem sobie stopę na tyle mocno, że tym razem zgasło mi na chwilę światło, ale starałem się patrzeć na stopę tylko na uciekającego w tamtym momencie Pawła.

Przez to małe zamieszanie straciłem kilka sekund i kiedy tylko stopa wróciła na swoje miejsce odpaliłem rakietę i zabrałem się za odrabianie strat. Miałem na to tylko 3km i na mecie zameldowałem się na drugim miejscu ze stratą 17 sekund.

Jak widać na załączonym obrazku jestem bardzo zadowolony z osiągniętego rezultatu i wypełnienia planu treningowego w niemal 100% 🙂 Bardzo istotną dla mnie rzeczą jest brak „kolki wysiłkowej”, a nawet jej symptomów, co tylko potwierdza moją teorię na temat jej przyczyn w 2014roku.

Dzisiaj już wróciłem do dalszych treningów i mimo zapowiadanego powrotu zimy nie zwalniam tempa przygotowań, a kolejny start już na początku lutego!